PISF zrywa współpracę z Kos-Krauze. Reżyser zarzucono mobbing

Dodano:
Siedziba Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w Warszawie Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Reżyser Joanna Kos-Krauze została wykluczona ze Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Teraz współpracę z nią zerwał PISF.

Redakcja Onetu zdecydowała się opublikować reportaż autorstwa Magdaleny Rigamonti, mimo wcześniejszego zabezpieczenia sądowego, zakazującego dziennikarce wypowiedzi na temat reżyserki Joanny Kos-Krauze przez okres roku. W rozmowie z Wirtualnymi Mediami, Redaktor naczelny Onetu, Bartosz Węglarczyk stwierdził, że postanowienie narusza Konstytucję RP, ponieważ stanowi formę cenzury prewencyjnej.

Znana reżyser miała dopuścić się zachować przemocowych wobec współpracowników w Rwandzie, podczas przygotowań do filmu "Ptaki śpiewają w Kigali", opowiadającego o ludobójstwie. Materiał zatytułowany "Szokujące zachowanie znanej reżyserki. Leżałem na podłodze i płakałem" zawiera wstrząsające relacje osób współpracujących z Kos-Krauze. Węglarczyk podkreśla, że decyzja o jego publikacji była świadoma i wynikała z przekonania o nadrzędności zasad konstytucyjnych. Zaznacza jednocześnie, że choć instytucja zabezpieczenia jest potrzebna, nie powinna służyć ograniczaniu działalności mediów.

PISF odcina się od reżyser

"Instytut obecnie nie prowadzi współpracy z Joanną Kos-Krauze de Lendorff i nie przewiduje jej kontynuacji w przyszłości" – podano w informacji przesłanej "Gazecie Wyborczej" przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Nie była pracownicą Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale uczestniczyła w procesach decyzyjnych.

"W 2025 roku była przewodniczącą komisji przyznających dotacje na rozwój projektów podczas trzech sesji, a także członkinią komisji wybierającej polskiego kandydata do Oscara. PISF ogłosił również, że znajdzie się w gronie ekspertek I Kongresu Kobiet Filmu – ostatecznie zabrakło jej wśród panelistek. Instytut przekazuje, że decyzja ta została podjęta po analizie sygnałów, które dotarły do Instytutu" – czytamy.

Trzyczęściowy reportaż

W pierwszej części reportażu Rigamonti wypowiada się m.in. Zofia Rottenberg, wnuczka Andy Rottenberg. Na planie zdobywała doświadczenie jako asystentka, mają 19-lat. Młoda kobieta nie wytrzymywała trudów pracy – kilkunastogodzinnych dni zdjęciowych oraz wieczornych imprez zakrapianych alkoholem. Krauze miała namawiać ją do pozostania na planie. Gdy Rottenberg odmówiła, reżyser próbowała uniemożliwić jej wyjazd, ponieważ posiadała jej paszport.

Autorka dotarła też do Rwandyjczyków pracujących na planie. Jeden z nich twierdzi, że Krauze wywierała na niego presję, by zgodził się na kontakt seksualny. Miała go szantażować – groziła, że jeśli nie przyjdzie do hotelu, "doniesie na niego, gdzie trzeba".

Źródło: Gazeta Wyborcza / Onet
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...